Wiecie jak to jest z rzeczami, które odkładamy na potem – to jedna z nich.

 

Długo zastanawiałem się co pisać o czym pisać i właściwie po co to robić. Lubie pisać, lubię czytać, lubię to co robię więc aż głupio się tym nie dzielić – może ten tekst pomoże Tobie jak mi pomógł gdzieś kiedyś podobny.
Skoro masa z Was traci czas na przeglądanie kotów, to może zajrzycie i tutaj, a jak uda mi się uratować chociaż jedną duszę – Ciebie – od piekła bycia w miejscu, w którym nie chcesz być, a to już będzie ogromny sukces. Nie będzie tu żadnego pitolenia o rozwoju osobistym, o tym, że – “Musisz się ogarnąć! “. Po prostu opowiem Ci jak krok po kroku dojść do momentu, w którym sam jestem.

Czyli:

– Zarabiam kiedy chce – najczęściej w nocy od 22 do 4-5 – tak lubię – nikt mi nie truje dupy, a w dajmy takim Seattle własnie mają robocze godziny.
– ile chce – na razie jakieś 30$h/netto, czasem więcej czasem mniej. Kwestia umiejętności i obycia z klientami.
– gdzie chce, aktualnie w pociągu – polecam, stukotanie naprawdę pomaga się wczuć w robotę, czy też pisanie, a w tym wypadku jedno i drugie. Chyba kupie miesięczny na PKP i będę zwiedzał Polskę.
Do sedna, zaczęło się od tego, że byłem wkurwiony oj tak bardzo zły na to co dzieje się z moim życiem – byłem w kolejnej śmieciowej robocie za kolejne śmieciowe pieniądze.

 

Za długo nie idzie tak wytrzymać

 

Złośc przerodziła się w determinacje, determinacja w pragnienie, pragnienie w pomysł. Pragnienie było banalne, robić cokolwiek przez internet, byle byłby z tego pieniądz – żeby nigdy nie być uzależnionym od miejsca, ludzi czy czasu – tu zastanów się po prostu czego chcesz od życia, bez tego nie da rady tzn da, ale będziesz się strasznie męczył aż obudzisz się w wieku 50 lat i zadasz sobie pytanie a co ja właściwie chce robić? Oczywiście pojawił się pomysł, robić strony internetowe (dzięki Maciek ; ) jednak wiedziałem, że jestem na to za cienki więc została – Grafika Komputerowa!
Uwierzcie lub nie ale temat idzie ogarnąć w tydzień, (wystarczy umieć włączyć komputer i obsługiwać klawiaturę i myszkę) przynajmniej na tyle, żeby dostać jakąś najprostszą robotę – czyli np przygotowywanie tzw ukochanego przez wszystkich spamu tfu reklamy, czy to mailowego czy w formie drukowanej co tam się trafi.

 

Teraz pewnie, ale jak znaleźć taką prace?

Ano wejdź w google, poszukaj agencji reklamowych i ładnie napisz, że jesteś grafik i umiesz zrobić to, i to – tajemnica, wcale nie umiesz, ale jak już Ci odpiszą i dostaniesz pierwszą robotę, to motywacja jest ogromna – komu się chce uczyć za darmo kiedy masz większe problemy na głowie, ale jak już chcą zapłacić… to nie uwierzysz ile idzie się nauczyć w tydzień. Tu będzie miejsce na materiały jak się uczyć, a w międzyczasie nie pitol, że Photoshop za ciężki (gimbaza daje rade) albo skąd go zdobyć – 30 dni jest za darmo, a potem trzeba sobie radzić, a w ostateczności – 10€ miesięcznie za program na którym możesz lekko dziennie dorobić 40 zł to bardzo prosta inwestycja i dodatkowa motywacja.

 

To nie będzie sielanka, praca jako grafik często łączy się ze znoszeniem komentarzy, wielokrotnymi poprawkami, robieniem na fixed budget – czyli płacą za efekt nie za Twój czas, itp. ale kolejna tajemnica – miej wyrąbane, rób swoje najlepiej jak potrafisz, jeżeli krytyka ma sens – popraw i podeślij im taki projekt żeby się posikali z radości. Osobiście przesiedziałem tak dobre pół roku, wysyłając setki maili tygodniowo znalazłem jedną agencje, gdzie projekty były często bodajże po 20 zł za sztukę. Czasem wychodziło po 4 zł na godzinę, ale to dalej do przodu – poza tym wiedza i doświadczenie, które mi to dało były nieocenione, i przydają się do dzisiaj.

 

Plan się rozwijał, dalej trzeba było coś w życiu robić; na szczęście byłem wtedy w sytuacji gdzie rachunki nie specjalnie mnie obchodziły, chociaż bez presji ( dzięki Tato ) pewnie dalej siedziałbym na dupie i cieszył się sielanką “bo jest fajnie jak jest”. Mogłem spokojnie pracować na śmieciówkach, bawić się i wieczorami coś dorabiać.
Ile jednak można dłubać w spamie, bo ciężko nazwać to reklamą – albo się rozwijasz albo się cofasz. Interesowały mnie ambitniejsze tematy jak np. grafika wektorowa, albo szczyt marzeń własna strona, a co dopiero robienie stron dla kogoś.

 

Idąc najprostsza linią oporu

wystarczyło się poogłaszać na kilku popularnych portalach, a oferty zaczęły spływać, wystarczyło wybrać najlepszą i dowiedzieć się jak zrobić to co chcą żeby zrobić 😉 Taki tryb pracy ma w sobie dużo chaosu więc trzeba nauczyć się z tym żyć. Jednak jest to coś co można robić kilka godzin dziennie obojętnie czy masz już prace czy nie.

Po przerobieniu dziesiątek projektów z których jestem mniej lub bardziej dumny trzeba było zrobić krok do przodu w celu formalizacja tego co robię i to chyba najbardziej męczący etap – założenie firmy i złożenie wniosku o dotację. Był to jednak etap który wymusił na mnie zapisanie tego co właściwie chce robić, jak, za ile i jakie będą z tego zyski.
O tym jak zdobyć sprzęt i oprogramowanie będzie w następnym wpisie